Istota wspomnień polega na tym, że nic nie przemija...
*Tośka*
Po meczu postanowiłam pójść do szatni i pogratulować Marco i Erikowi zwycięstwa. Pod szatnią spotkałam Piszczka, który na mój widok uśmiechnął się i powiedział:
- Ty, pewnie to Tosia. Lepiej tam wejdź,bo Marco powiedział, że nigdzie się nie ruszy, póki tam nie wejdziesz.- zaśmiał się Polak .
- Raz się żyje -odpowiedziałam z uśmiechem.
-Powodzenia :D!- ponownie się uśmiechnął.
- Dziękuję, Łukasz :')- powiedziałam i weszłam do szatni.
Po przekroczeniu progu i zamknięciu drzwi. Stanęłam jak wryta. Kogo jak kogo,ale jego się tutaj spodziewałam,ale nie byłam świadoma,że wszystko wróci.
-Cześć :)! Mario jestem :D-wyszczerzył się brunet.
- Cześć. Tośka.-podałam mu rękę,wymuszając uśmiech.
-Ej,kochanie co się stało?- spytał Marco przytulając mnie.
- Nic takiego,tylko boli mnie trochę głowa. Możemy już wracać do domu?-spytałam patrząc mu w oczy.
- Pewnie :D! Chciałem zaprosić Mario,ale skoro się źle czujesz to przełożymy wizytę.-powiedział patrząc na przyjaciela.
- Jeśli o mnie chodzi to nie ma problemu.-powiedział Mario.
- Cześć. Miło było poznać :)-pożegnałam się z dortmundzką "10" i wyszłam z szatni.
- Nara stary :D!-krzyknął Marco i wyszedł z szatni.
Po kilku krokach przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
*Marco*
-Nie mogłem się powstrzymać,od momentu kiedy weszłaś do szatni <3-uśmiechnęłem się zadziornie .
- Marco! Nie przy ludziach :')!-mówiąc to wskazała dziennikarzy czekających na wywiady.
- Oj tam,i tak nic nie widzieli :D Mats ich zajmie.-złapałem ją za rękę,i zaczeliśmy biec do auta. Wsiedliśmy do niego w mgnieniu oka i ruszyliśmy w stronę domu.
- Kochanie,co się stało?.-po chwili ciszy postanowiłem zapytać o to, co nie daje mi spokoju od początku.
- Marco,naprawdę nic mi nie jest.-uśmiechnęła się do mnie.
- Matke oszukasz,ojca oszukasz,ale Reus'a nie oszukasz :')-zaśmiałem się.-Więc mów o co chodzi z Tobą i Mario.
- Nic. Naprawdę. Po prostu na żywo jest jeszcze przystojniejszy,niż w telewizji.-zaśmiałam się :D.
- Osz Ty :D! Jędzo! Za kare śpisz dzisiaj sama.-powiedziałem szukając kluczy od domu.
- Tylko, wiesz,że to kara bardzej dla Ciebie niż dla mnie.-odpowiedziała całując mnie.
- Kusisz Murańka,kusisz :3- powiedziałem przygryzając dolną wargę.
- Wiem Reus,wiem. :3-ponownie mnie pocałowała,tym razem rozpinając mi koszulę.
- Hmmm. I co ja mam z Tobą zrobić dziewczyno :D?-uśmiechnęłem się biorąc ją na ręce.
- Ożenić :'))-zażartowała.
- Może kiedyś :D-powiedziałem, ściągając z niej koszulkę. Już miałem zacząć ją całować,gdy się zerwała i powiedziała:
- Marco,kocham Cię,ale nie mogę. Przepraszam.-powiedziała i zaczęła płakać.
-Ej, Tosia nie płacz nic się nie stało. Jeśli nie jesteś gotowa to ja poczekam,bo Cię kocham i będę zawsze <3-przytuliłem dziewczynę.
-Dziękuję<3-powiedziała i zasnęła,przytulona do mnie.
************************************
Cześć Wam wszystkim :3
Przepraszam,za to na górze,wiem nie jest jakieś supi no ale bywa :/
Przepraszam,że musieliście tyle czekać,ale moja wena była na wakacjach :') i dopiero wróciła :')!
Liczę na komentarze <3
Pozdrawiam ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz