wtorek, 14 lipca 2015

Trójka.

*Tośka*
Obudziłam się o 12:30. Chciałam odezwać się do brata, ale jak tylko wzięłam telefon okazało się, że bateria padła. Złośliwość rzeczy martwych, jak to mawia Klimek.  Odnalazłam ładowarkę i czym prędzej podłączyłam telefon,  po czym zaraz go włączyłam.
Ujrzałam 30 nieodebranych połączeń.  Po jednym od taty i mamy,  reszta od skoczka.  Musiałam oddzwonić, bo napewno strasznie się o mnie martwi.
Odebrał po dwóch sygnałach, co było dziwne bo powinien mieć teraz trening.
- No hej, staruchu: )-przywitałam go bardzo ciepło.
- Jezu Tosiula!  Jak dobrze, że nic Ci nie jest.  Nie masz pojęcia jak się martwiliśmy...
- Martwiliśmy?  Nie wkręcaj mi kitu,  że nasi kochani rodzice,  się o mnie martwią....
- Nie chodziło mi o Kamila.
- Jeju *-* To Stoch wiedział,  że wylatuję.?
- Tak i był smutny,  że nie zdążył się z Tobą pożegnać.
- To go pozdrów i powiedz, że jest najlepszy   :D
- Ej, a ja to co? - oburzył się
- Ty jesteś idealnym bratem  :3
- Dobra młoda ja kończę,sama wiesz jaki jest trener  .
- Pa.  Całusy .- po tych słowach rozłączyłam.się.
Szybko się ubrałam i zeszłam na dół, miałam nadzieję,  że piłkarz jest na treningu. Miałam zamiar usmażyć nam naleśniki ^^. Na stole w kuchni zobaczyłam kartkę napisaną przez dortmundzką "11"
" Jestem na treningu,  wrócę o 13:00 Jak będziesz głodna to w lodówce masz kanapki. Marco  :D" Spojrzałam na zegarek na ścianie widniała na nim 12:50 Nie mam szans na zrobienie tych naleśników. Właśnie miałam iść na górę, gdy usłyszałam otwieranie drzwi. Byłam pewna, że to Marco.  Do domu wszedł....
---------------------------------------------------
Witam  :3
Zostwiam was z kolejnym rozdziałem  :D Mam nadzieję,  że się spodoba nie jest jakoś zaskakująco długi, ale bywa  :D
Pozdrawiam  <3

środa, 1 lipca 2015

Dwójka

*Marco*
Na ławce zobaczyłem 20-sto letnią  dziewczynę, która podziwiała mój drugi dom -SIP.  Postanowiłem zagadać,  gdy usiadłem obok niej, nawet nie spojrzała na mnie, tylko zaczęła uciekać. Nie wiem dlaczego, ale ruszyłem za nią.  Coś mi mówiło,że nie mogę jej samej zostawić.  Gdy tak biegła, w pewnym momencie się przewróciła,na moje oko wyglądało to na złamanie. Podbiegłem do niej jak  najprędzej, aby jej pomóc.  Ona jednak mnie odepchała.
* Tośka *
- Zostaw mnie!-krzyknęłam przez napływające Do oczu łzy.
- Zostawię,ale muszę być pewny, że nic Ci nie jest.- Powiedział uśmiechając się delikatnie,  byłam pewna, że gdzieś już widziałam ten uśmiech.
- To patrz.-mówiąc to wstałam i spróbowałam odejść, ale po kilku centymetrach "wędrówki" upadłam.
- Chyba jesteś na mnie skazana. Chodź zawiozę Cię do lekarza, musi to obejrzeć. - mówiąc to podnióśł mnie i zaczął iść w kierunku auta.
- A tak w ogóle jestem Marco.  A Ty?
- Antonina - odpowiedziałam z pełną powagą,. Co prawda nie nawidziłam jak ktoś tak do mnie mówił, ale czego się nie robi dla spokoju.
- Żartujesz? - spytał nie przestając się śmiać .
- Nie jestem,  poważna jak nigdy.
- A, więc Antonio...  czy życzysz sobie, aby powiadomić kogoś z twojej rodziny?
- Nie jestem tu sama,  brat i rodzice zostali w Polsce .
- Ooo.. to teraz się mnie nie pozbędziesz do końca pobytu w Dortmundzie, Antoniono nie ma jakiegoś zdrobnienia od tego jakże długiego imienia?
- Ależ oczywiście że jest.
- A czy powiesz mi jak ono brzmi?
- Kunegunda - odpowiedziałam płacząc ze śmiechu  :') Mina Marco nie do opisania
- Hahaha. - zaśmiał się z wielką ironią.  A takie prawdziwe?
- Tośka,  Tosia.
- Tosia bardziej do Ciebie pasuje :3
- Skoro tak uważasz,  Ja tam wole zwariowaną Tośkę  :D.
- Jesteśmy Na miejscu - zakomunikował
- Przecież to nie szpital, to jakaś villa  :)
- To nie villa tylko mój dom lekarz zaraz przyjedzie.
- Co? Jaki lekarz?
- No lekarz Borussii Dortmund xd
- Dziękuję bardzo xd
W tym momencie zabrzmiał  dzwonek do drzwi.
- Otworzę, a Ty się połóż- rozkazał Marco.
- Tak jest szefie  :)
Po chwili do pokoju wszedł piłkarz i lekarz  ( tak wiem to zdanie jest bez sensu)
- Łohoho.. czyżby nowa dziewczyna. - Spojrzał na Marco i dziwnie poruszył brwiami  .
- Nie. - odpowiedzieliśmy w tym samym czasie.
Okazało się, że mam złamaną nogę  :/
No to super początek wakacji a ja nie mogę się ruszyć . Jutro zadzwonię do Klimka bo dzisiaj nie mam siły
- Marco.?
-Tak.
- Mogę u Ciebie przenocować?
- Pewnie, jak się nie boisz ze Cię zgwałce ^^- uśmiechnął się szeroko
- Nawet się nie waż.! - Pogroziłam mu palcem.
-
Zaprowadził mnie do sypialni i wyszedł
-Marco?
- Tak.
.-Dobranoc
- Miłych snów Tosiu.
***************
Witam wszystkich  :3!
Czarno widzę tego bloga, ale cóż wy to oceńcie  :D Miłego dnia  <3