piątek, 20 listopada 2015

Ósemka.

*Tośka*
-Kochanie otworzysz?!-zawołał z łazienki Marco.
-Pewnie:D!-odkrzyknęłam idąc w stronę drzwi.
-Cześć,piękna:3!-przywitał mnie Piszczu.
-Cześć,bestio:')!-przytuliłam chłopaka na powitanie.-A gdzie żona?-spytałam,licząc na to,że w końcu poznam Ewę.
-W domu siedzi dzieci pilnuje. Taka w końcu jej rola.-roześmiał się Polak.
- Dzieci? Czy my o czymś nie wiemy?^^-powiedział Marco wychodząc z łazienki.
-Cześć,Reus!-przywitał go obrońca.-Ty jeszcze wiele o mnie nie wiesz:'). -Oj,Piszczek...Tajemniczy jesteś.-zaśmiałam się otwierając drzwi reszcie chłopkaów.
*Marco*
Impreza się rozkręciła. Widać,że Tośka świetnie rozumie się z chłopakami. Tylko tak smutno patrzy na Mario. Muszę od nich wyciągnąć, co jest na rzeczy.
-To,co gramy? :D-spytałem unosząc w ręce pustą butelkę.
-Pewnie:D!-krzyknęli wszyscy chórem.
-Ja kręcę pierwszy.-zapowiedział napity Piszczek.
Zakręcił. Butelka zatrzymała się na Mario. -Pytanko czy wyzwanko,przyjacielu?-spytał wyraźnie zadowolony Piszczek.
- Znasz mnie dobrze Łukasz, i doskonale wiesz,że od Ciebie wyzwań nie biorę.-odpowiedział Mario.
-Hmmm...-zastanawiał się Polak.
-No szybciej!-ponaglił go Durm.
-Cicho! Nie widzisz, że Łukasz myśli! Zanim coś wymyśli to Ajax 3 razy wygra ligę!-zaśmiałem się.
-Dobra,mam.-oznajmił Polak.- Jeżeli Tośka byłaby wolna i poznałbyś ją szybciej niż Marco, starałbyś się o to,aby być jej chłopakiem?- Zapytał dumny.
 -Nie musisz używać trybu przypuszczającego. My z Tosią znamy się bardzo dobrze, prawda?-spytał patrząc w stronę dziewczyny.
*Tośka*
Po tej odpowiedzi Mario zrobiło mi się gorąco, czyli on wszystko pamięta. Chce wszystko wyjawić Marco, a ta odpowiedź tylko to podtwierdziła.
-Yyy..tak.-powiedziałam wstając.
- Kochanie,co się stało?-spytał zatroskany Marco.
On jest taki opiekuńczy. Nie mogę pozwolić,aby moja przeszłość to zepsuła.
- Nic,po prostu muszę do łazienki.-ściśnęłam jego dłoń.
-Dobrze.-widocznie mu ulżyło.
W łazience zamknęłam się na klucz i zaczęłam płakać. Dlaczego akurat teraz,gdy w końcu jestem w mieście,które kocham z ludźmi, którzy są dla mnie jak rodzina,którą dotąd zastępywał mi Klimek, moja cholerna przeszłość musi wrócić? Co ja takiego zrobiłam? Dlaczego ja? Wstałam,podeszłam do lustra i porawiłam makijaż. Impreza się skończyła. Postanowiliśmy z Marco odprowadzić Piszczka i Aubę, bo reszta pojechała z trzeźwym Durm'em. W parku Łukaszowi odbiło, dosłownie :')!
Piłkarz zaczął gonić Aube krzycząc:
-Pierrie,kochany! Kocham Cię! Chcę być z Tobą do końca mych dni.!:'))
- Łukasz idioto! Ja mam dziecko!-krzyknął Gabończyk.
-Wychowamy je razem- zaczął tłumaczyć się Piszczek :')
- Dobra,Łukasz do domu!- na całe szczęście z mieszkania wyszła Ewa i doprowadzila męża do porządku.
*****************
Cześć,wszystkim :D!
Mam nadzieję,że to wyżej się podoba :')!
Liczę na Wasze komentarze :3
Pozdrawiam ;3

środa, 4 listopada 2015

Siódemka.

*Tośka*
Obudziłam się koło Marco. Chyba czas do tego się przyzwyczaić :'). Spojrzałam na zegarek. No tak znowu zaspaliśmy.
-Marco.- powiedziałam budząc piłkarza.- Musisz wstawać jak nie chcesz biegać karnych kółeczek na treningu.- zaśmiałam się widząc jego minę.
-A mogę dzisiaj nie iśc na trening? Proooszę.-powiedział patrząc na mnie z miną smutnego sczeniaczka.
- Normalnie jak z dzieckiem :')!- rzuciłam w niego poduszką. -A jakbym zabrała się z Tobą-uśmiechnęłam się na widok piłkarza schodzącego z łóżka.
- Za 5 minut przy samochodzie-rzucił i poszedł się szykować.
Jak się okazało te jego 5 minut równa się z 10 :D. No,ale w końcu wyszedł z domu. Spojrzałam na zegarek.
- Spóźniłeś się Reus.- powiedziałam wskazując na tarczę zegarka.
- Wybacz.-powiedział całując mnie w usta. -Ale musiałem zrobić się na bóstwo-zaśmiał się wskazując na swoją idelaną fryzurę.
- Hahahah-zaśmiałamsię.
-Wsiadaj :)- powiedział Marco otwierając mi drzwi.
Droga minęła nam bardzo wesoło. Marco opowiadał mi o życiu Borussii w szatni czy na trenigach.
- Smutno to tam nie macie.- podsumowałam wszystkie opowieści piłkarza.
- Widzimy się na murawie.-powiedział i zniknął w szatni.
*Marco*
- Cześć,wszystkim :D!-zawołałem wchodząc do szatni.
- Oooo jest i nasz zakochany.- przywitał mnie Piszczek.
- A ty skąd o tym wiesz?-spytałem zdziwiony,bo jak narazie o dziewczynie wiedział tylko Erik i Mario.
-Mam swoich informatorów-powiedział podając mi gazetę. Na pierwszej stronie widniało zdjęcie moje i Tosi.
- Cholera.- zaklnęłem pod nosem.- Już po moim spokoju.
- Panowie! Ile można się przebierać?- krzyknął trener otwierając drzwi.- Na treningu nie potrzebny wam makijaż-zaśmiał się patrząc na Hummels'a nakładającego krem ochronny.- Raz,dwa na boisko!-krzyknął.
Opuściliśmy szatnie śmiejąc się z naszego "twardego" kapitana.

Trening niczym nie różnił się od innych,aż do momentu gry.
-Trenerze.-podeszłem do Tuchel'a.- Czy może zagrać z nami Tośka?-spytałem patrząc w stronę trybun, gdzie siedziała Polka.
- Dobrze.- uśmiechnął się przywołując dziewczynę na murawę.
Podzeliliśmy się na dwie drużyny. Moja składała się ze mnie, Auby, Mario i Mats'a. W drugiej byli Tosia, Piszczu, Durm i Ilkay. Tosia grała jak zawodowy piłkarz!
*Tośka*
- Dziewczyno :D! W sobotę grasz za Marco :')-podszedl do mnie Mats.
- Jeśli chodzi o mnie to nie mam nic przeciwko:')-zaśmiał się trener. A wy chłopaki?-zapytał patrząc w stronę piłkarzy.
- Jesteśmy za :D!- krzyknęli chórem.
- Pff..To ja przechodzę do Bayern'u- zawołał oburzony Marco.
- Nawet się nie waż!-zagroziłam.
- No, Marco ideał Ci się trafił :)!- zaśmiał się Piszczek.
- Święte słowa.-poparł przyjaciela Auba.
-Ej, nie zapomnijcie,że to moja dziewczyna.- krzyknął Marco podkreślając przed ostatnie słowo.
-Jaka dziewczyna?!-oburzyłam się.- Z tego co mi wiadomo jeszcze mnie nie pytałeś o chodzenie.-roześmiałam się.
- Nie dobrze Reus,nie dobrze.- powiedział dotąd milczący Erik.
- A więc proszę o uwagę!-krzyknął piłkarz tak,że wszyscy przechodnie stanęli i zaczęli się na nas patrzeć.- Antonino, czy uczyniłabyś mi tę przyjemność i została moją dziewczyną?-mówiąc to klęknął na kolano.
- No wiesz,co po Tobie spodziewałam się więcej. No,ale ujdzie.-zaśmiałam się.
- To tak czy nie?-spytał z uśmiechem piłkarz.
- Tak :D!-krzyknęłam i pocałowałam Marco. A reszta drużyny zaczęła bić nam brawo.
- To co impreza z tej okazji?- spytał milczący dzisaj Götze.
- Trenerze prosimy.-zawołali na komendę Auba z Ilkay'em.
- Nie zawsze Reus znajduje sobie dziewczynę.- zawołał Piszczek. Po tych słowach wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Piszczeeeek! Już nie żyjesz!- zawołał Marco goniąc obrońcę.
- No proszę jescze byście pobiegali?-pyta z uśmiechem trener.
-Niee!- od razu się zatrzymali i powrócili do nas :D.
- To jak z tą imprezą?-spytał ponownie Mario.
- No dobrze. Widzimy się w środę na treningu.-uśmiechnął sie Tuchel.
- Dzię-ku-je-my :D- zawołali jak dzieci w przedszkolu.
- To co 20:40 u nas?-spytałam.
- Okej.- zgodzili się piłkarze.
- Do zobaczenia!-pożegnaliśmy się z wszystkimi i udaliśmy się do domu.
************************************
Cześć kochani :D!
Przepraszam za brak obecność,ale szkoła itd.
Co do tego wyżej to mi się podoba :)!
Ale to wy oceniacie :D!
Czytasz=komentujesz=motywujesz
Pozdrawiam ;3